Od słodkiego przysmaku do cyfrowej sztuki. Jak pączek podbił Polskę i wyszukiwarkę Google?
Tłusty Czwartek to w polskiej tradycji dzień wyjątkowy, w którym Polacy zapominają o liczeniu kalorii, jedząc nawet 88 mln sztuk pączków1. W 2007 roku nawet Google dał się ponieść “pączkowemu szaleństwu”.
Dokładnie 15 lutego, w Tłusty Czwartek, na użytkowników wchodzących na stronę wyszukiwarki Google czekała niespodzianka, zamiast klasycznego logo zobaczyli grafikę z pączkami na talerzu, zastępującymi litery „o”.
Tak wyglądał pierwszy doodle stworzony specjalnie dla Polski. To wydarzenie symbolicznie połączyło wielowiekową kulinarną tradycję z nowoczesną formą świętowania w cyfrowym świecie.
Cyfrowa tradycja: jak powstają doodles?
Słowo “doodles” oznacza w języku angielskim proste, często nieświadome rysunki, szkice lub bazgroły tworzone odręcznie, zazwyczaj podczas zajmowania się czymś innym. Często służą redukcji stresu lub walce z nudą.
Pierwszy polski doodle, 2007.
Na cyfrowe wykorzystanie “bazgrołów” wpadli założyciele Google, Larry Page i Sergey Brin, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem działalności. W 1998 roku umieścili w logo postać symbolizującą festiwal Burning Man, aby w ten sposób poinformować, że są poza biurem.
Dwa lata później webmaster Dennis Hwang stworzył grafikę na Dzień Bastylii, która spotkała się z tak entuzjastycznym przyjęciem, że mianowano go naczelnym „doodlerem”. Była też inna konsekwencja tego sukcesu – Google zaczęło tworzyć doodles także na inne rynki, poza amerykańskim. Obecnie na całym świecie może jednocześnie istnieć wiele różnych doodles, odzwierciedlających lokalną kulturę, wydarzenia i historie.
W 2010 roku pojawił się bardzo szczególny doodle – z okazji 30. urodzin Pac-Mana logotyp Google na stronie wyszukiwarki po raz pierwszy zamienił się w całkowicie interaktywną grę. Działa on do dzisiaj!
Doodle z okazji 30. urodzin gry Pac-Man, 2010.
Tworzenie tych szczególnych grafik należy obecnie do zadań zespołu ilustratorów i inżynierów, którym zależy, aby doodles nie tylko bawiły, ale też uczyły i oddawały hołd lokalnej kulturze. Często do współpracy zapraszani są polscy artyści, a także dzieci, np. w ramach konkursu Doodle 4 Google, w którym najmłodsi mogli zaprojektować własną wersję ikonicznego logo.
Polskie bazgroły
W Polsce przez ostatnie lata doodles przeszły ogromną ewolucję. Od prostych pączków z 2007 roku, po skomplikowane, interaktywne dzieła. Szczególnym uznaniem cieszył się projekt z 2011 roku, z okazji 60. rocznicy pierwszej publikacji Stanisława Lema. Był on jednocześnie minigrą, inspirowaną ilustracjami Daniela Mroza do „Cyberiady”. Zespół udostępnił wówczas nawet kod źródłowy tej animacji.
Doodle na 60. rocznicę pierwszej publikacji Stanisława Lema, 2011.
Ważnym momentem było również stulecie odzyskania niepodległości w 2018 roku, uczczone grafiką Jana Bajtlika, prezentującą Polskę od Tatr po Bałtyk. Najczęstszym tematem podejmowanym w ramach doodles w kontekście Polski jest właśnie Święto Niepodległości, celebrowane w ten sposób już 19 razy.
Doodle z okazji stulecia odzyskania niepodległości, 2018.
Doodle z okazji 200. urodzin Chopina był natomiast jednym z tych, które "wyeksportowaliśmy" na świat – był widoczny w kilkudziesięciu krajach, promując polską kulturę od Japonii po Brazylię. W 2013 roku doodle uczcił Zofię Kielan-Jaworowską, polską paleontolożkę. To pokazuje, że Google chętnie promuje nie tylko wydarzenia, muzyków, czy literatów, ale też wybitne naukowczynie.
Warto wspomnieć, że wszystkie polskie (i inne też) doodles są przechowywane w publicznym archiwum na stronie google.com/doodles.
Mimo iż za klasycznego pączka uważany jest powszechnie ten z marmoladą różaną, każdy region ma swoje ulubione, a co roku dołączają nowe nadzienia. Podobnie, historia pączków, jak i Google Doodles pokazuje, że tradycja nie musi oznaczać stagnacji. Niezależnie od tego, czy wybieramy pączka z konfiturą śliwkową, czy “innowacyjną” wersję z pistacją, oraz czy gramy w interaktywną grę na stronie wyszukiwarki – cel pozostaje ten sam: celebracja chwil, które łączą ludzi.
Źródła:
1. Badanie firmy Too Good To Go